Elektryczne hulajnogi to problem prawny. UTO na cenzurowanym

Dzisiaj znowu o problemach z hulajnogami elektrycznymi, a właściwie z przepisami drogowymi. Bo jak pamiętacie 17 kwietnia w Warszawie mężczyzna jadący na hulajnodze elektrycznej uderzył w pieszą, która później trafiła do szpitala. Najgorsze jest to, że w momencie zdarzenia nie wiadomo było do końca, jak policja zakwalifikuje to zdarzenie. Bowiem problem leżał po stronie kwalifikacji, czy to jest kolizja, czy wypadek. Aby było śmieszniej, mężczyzna kierujący hulajnogą został zakwalifikowany jako… pieszy.

O problemach prawnych pisaliśmy też tutaj >

Pieszy na hulajnodze?

Nie powinni więc dziwić, ze dziennikarze dopytują policję, na podstawie jakiej analizy prawnej, policjanci zakwalifikowali użytkownika hulajnogi jako pieszego.

Odpowiedź policji brzmiała:

“Przepisy ustawy Prawo o ruchu drogowym nie określają statusu hulajnóg elektrycznych. Z ustawy tej również nie można wyprowadzić jednoznacznego wniosku co do tego, czy w stosunku do użytkownika takiego urządzenia stosować przepisy odnoszące się do pieszych czy też kierującym pojazdem.”

Z tych słów wynika, że Bogu ducha wini policjanci, po prostu, nie mają skąd czerpać informacji, by uczciwie i rzetelnie ocenić kolizję z hulajnogą. Bowiem hulajnoga elektryczna to urządzenie, które obecnie nie daje się zaklasyfikować do żadnego rodzaju ze zdefiniowanych pojazdów, które muszą spełniać określone warunki techniczne. Dlatego też trudno uznać użytkownika e-hulajnogi za kierującego pojazdem w świetle regulacji ustaw.

Jak podaje TOKFM czynności na miejscu wypadku lub kolizji drogowej z udziałem kierującego hulajnogą elektryczną lub podobnego urządzenia są realizowane w oparciu “o zasady wykonywania czynności procesowych w takich sprawach.”

Dalej czytamy, że w polskim prawie nie ma przepisów, które jasno określałyby poruszanie się hulajnóg elektrycznych. Dlatego użytkownicy EH. traktowani są jak piesi, a więc poruszają głównie po chodnikach i nie mają obowiązku zakładania kasku. (więcej o wypadkach)

Na tym nie koniec, bo nie ma też podstaw prawnych, by ukarać za jazdę pod wpływem alkoholu, a przecież te pojazdy elektryczne rozwijają zawrotne prędkości – do około 25 kilometrów na godzinę.

Zatem, jak widać im dalej w las, tym ciemniej (i niebezpieczniej).

Radni vs hulajnogi

Radni też narzekają na e-hulajnogi. Bowiem, jak podaje Gazeta Krakowska, tamtejszy system wypożyczalni działa tak, że użytkownicy pozostawiają hulajnogi na środku chodnika czy ścieżki rowerowej. Oczywiście tak jest prawie wszędzie, więc radni zdecydowali, że w Krakowie powinna powstać gęsta sieć stacji, gdzie hulajnogi będzie można wypożyczyć, zostawić i naładować.

Podobno dokument przyjęty przez radnych został skierowany do prezydenta Majchrowskiego, a ten z kolei, wraz z urzędnikami ma przygotować koncepcję powstania sieci stacji. Budową i powstanie stacji mają zająć firmy prywatne. Oznacza to, że wypożyczalnie Lime i Hive będą musiały wyłożyć spore pieniądze i uporządkować swoje (i nasze) podwórko.

Do dyskusji zapraszamy na Facebook’a >