Hulajnogi elektryczne, jak rowery – problemy z przepisami o UTO

Wczoraj (16.06) minął ostatni dzień, w którym można było zgłaszać uwagi do projektu zmian prawa o ruchu drogowym. Planowana nowelizacja prawa ma uregulować zasady poruszania się tzw. UTO, czyli również hulajnóg elektrycznych. Polacy wykazują wysoki poziom akceptacji wobec elektrycznych urządzeń transportu osobistego i aż 75 proc. respondentów ma o nich pozytywne zdanie. Ta duża otwartość społeczna na hulajnogi może być fundamentem korzystnych zmian w transporcie, ale warunkiem jest przemyślane otoczenie prawne i o tym poniżej.

Hulajnogi elektryczne, jak rowery

Nowy projekt, o którym wspominaliśmy tutaj, budzi spore kontrowersje. Chodzi bowiem o samą definicję pojazdów klasy UTO, gdzie kierujący ma mieć zbliżone uprawnienia do rowerzystów, z tą różnicą, że w przypadku braku drogi lub pasa dla rowerów będzie mógł jechać po jezdni tylko wtedy, gdy obowiązuje na niej ograniczenie prędkości do 30 km/h.

Z kolei na drogach jednokierunkowych, gdzie są wytyczone tzw. kontrapasy, hulajnogą będzie można, a nawet trzeba jeździć pod prąd. Problem w tym, że obecnie mamy olbrzymie problemy z opanowaniem przez kierowców zasad kontraruchu rowerowego na drogach jednokierunkowych.

Należy pamiętać, iż rowerzysta co do zasady ma kask, a rower jest większy i masywniejszy niż hulajnoga. Kierujący UTO staje się zatem niechronionym uczestnikiem ruchu drogowego, który w zderzeniu z pojazdem mechanicznym może odnieść znaczne obrażania. Wiele osób potwierdza, że skoro pozwalamy rowerzystom poruszać się pod prąd na kontrapasach, to nie wiadomo dlaczego, nie mogliby robić tego kierujący UTO. Przecież obydwaj kierujący są tak samo niechronionymi uczestnikami ruchu.

Nowe przepisy nie rozróżniają roweru od hulajnogi

Ponadto przykładowo w Niemczech hulajnogą można poruszać się legalnie dopiero od 14. roku życia, a u nas planuje się dopuścić do kierowania 10-latków. W Niemczech jest wymóg wykupienia ubezpieczenia OC, zaś e-hulajnogi mają tablice rejestracyjne, podczas gdy u nas wszelkie próby wprowadzenia obowiązkowego OC nawet dla rowerzystów spotykały się zawsze z poważną krytyką.

Co istotne, jest dość duża różnica w postrzeganiu rowerzysty i osoby jadącej hulajnogą. Bowiem sylwetka rowerzysty siedzącego na pojeździe jest wyższa, a dzięki ruchowi nóg – dynamiczna. Z kolei użytkownik hulajnogi elektrycznej po prostu na niej stoi nieruchomo. Kierujący samochodem widzi statyczną osobę, zbliżającą się z naprzeciwka z dość dużą prędkością, a do kategorii UTO będą zaliczane też monocykle. Z perspektywy kierowcy, jadący tym pojazdem z daleka wygląda, jakby stał na ziemi.

A co z pojazdami bez silnika?

Wiele zastrzeżeń budzi też zawężenie definicji UTO tylko do pojazdów napędzanych silnikiem elektrycznym. Chodzi o to, że pierwsze próby uregulowania przepisów przez Ministerstwo Infrastruktury polegały na objęciu UTO wszelkich pojazdów takich jak rolki, deskorolki, wrotki, niezależnie od tego, czy są napędzane siłą ludzkich mięśni, czy silnikiem elektrycznym. Gdy nastąpił boom na hulajnogi, skupiono się tylko na urządzeniach na prąd, w rezultacie czego pozostałe pojazdy będą miały w przyszłości nieuregulowany status.

Przykładowo w Czechach popularne są tradycyjne hulajnogi rekreacyjne, ale na dużych pompowanych kołach. Są one tańsze od rowerów, a przy tym ekologiczniejsze i pozwalają na osiąganie prędkości do 30 km/h. Jeśli moda na takie pojazdy przyjdzie do nas, to będziemy mieć kolejny problem, bo takimi pojazdami będzie się można poruszać wyłącznie po chodnikach.

Polacy są ZA e-hulajnogami!

Badanie opinii publicznej przeprowadzone przez Stowarzyszenie Mobilne Miasto wykazało, że 83 proc. osób twierdzi, że UTO na krótkim odcinku może zastąpić samochód. Z kolei 72 proc. uważa zaś, iż pomogą one w rozładowaniu korków w miastach.

Wykazano również, że średni dystans pokonywany w Warszawie na hulajnodze elektrycznej to ok. 2 km, więc poruszają się nimi w obrębie swoich dzielnic, coraz częściej rezygnując z samochodów.

Zaś 91 proc. respondentów oczekuje, że hulajnogi będą miały dobry wpływ na poprawę jakości powietrza w mieście. Nic dziwnego, że w sumie 72 proc. Polaków wierzy, że popularność takich pojazdów będzie w najbliższej przyszłości rosła.

Czekamy na zmiany w przepisach, a tymczasem zapraszamy do najnowszego rankingu hulajnóg elektrycznych.