Na Krupówkach jest zakaz dla hulajnóg elektrycznych

Piękne rejony kuszą przejażdżką na hulajnodze, ale nie wszędzie można sobie na to pozwolić. Bowiem ze względów bezpieczeństwa miasto pod Giewontem musi pozbyć się tego sprzętu. Punkt ich wypożyczania powstał niedawno w centrum miasta, niedaleko Krupówek, co spotkało się ze sprzeciwem mieszkańców i turystów.

Zakaz dla hulajnóg na Krupówkach

Póki co oficjalny zakaz nie obowiązuje, ale mają to zmienić zapisy uchwały o parku kulturowym. Na ich podstawie na Krupówkach i przylegających ulicach nie będzie można prowadzić działalności “poza lokalem”. Czyli żądna wypożyczalnia hulajnóg nie będzie mogła świadczyć usług na tym terenie.

Planuje się, by straż miejska mogła rekwirować hulajnogi i automatycznie kierować do sądu wnioski o ukaranie właściciela grzywną, a co gorsze wystąpić z wnioskiem o przepadek mienia. Warto przypomnieć, że w tym roku zakazano poruszania się na hulajnogach elektrycznych na szlakach na terenie Tatrzańskiego Parku Narodowego. Wprowadzono ten zakaz, gdyż w ubiegłym roku pojawili się turyści, którzy poruszali się hulajnogami na szlaku do Morskiego Oka.

“Wjedzie na pasy z prędkością 20 km/h to co ma zrobić kierowca? Wszędzie “robią” porządek z tym dziadostwem a do Zakopca dopiero przyjechały. Będzie ciekawie.” – komentuje internauta na 24tp.pl

Decyzja motywowana jest to tym, ze na terenie Parku Narodowego obowiązuje zakaz lokalizowania wszelkiego rodzaju tablic, napisów, ogłoszeń reklamowych i innych znaków. A właśnie na hulajnogach znajduje się informacja reklamowa niosąca przekaz marketingowy. Zatem narusza to obowiązujące tam zasady, a zgodnie z ustawą o ochronie zabytków, przedmioty które służą łamaniu zapisów parku, ulec mogą przepadkowi.

Jak twierdzą włodarze miasta – hulajnogi pozostawiane są często w sposób przypadkowy na środku chodników przez co zagrażają bezpieczeństwu uczestników ruchu. Twierdzą, że zgodnie z regulacjami na terenie objętym Parkiem Kulturowym wprowadzono zakaz prowadzenia działalności usługowej i handlowej poza lokalami, choć, jak twierdzą turyści, istnieją pewne wyjątki od tej zasady.